.

niedziela, 23 lutego 2014

Prolog.

   Zimno przeszywało każdy skrawek jego ciała. Otaczający chłód sprawił, że na jego skórze pojawiły się nierówności. Całości dopełniało przerażenie, które niszczyło go od środka i trzęsło jego drobnym ciałem. Tracił zmysły. Zagubił się pośród zamieszania, jakie wywołano w jego życiu. Jedna, jedyna i pozornie niepotrzebna osoba zachwiała jego światem. Wiedział, że sytuacja już się nie powtórzy. Nie miał pewności, czy to właśnie będzie dla niego wybawieniem czy zgubą. Niepewność zabijała ostatnie świadome myśli pozostawiając go jedynie z szaleństwem, które ostatnimi czasy było dla niego naturalne. Oszalał. Dobre kilka miesięcy temu jego umysł został owładnięty rządzą szaleństwa. Pragnął oszaleć, jednak nie w taki sposób, który był mu dany. Pragnął oszaleć dla Niej. Zazwyczaj ludzie w podobnym stanie trafiają do psychiatryka lub kończą ze sobą nie mając już siły na dalszą walkę z wariatem, który siedzi w nich samych. Mimo wszystko był silny. Stawał się coraz silniejszy przez rodzącą się w nim potrzebę zemsty. Nie miał zamiaru zniszczyć siebie jako pierwszego, bo nie tego pragnął. Coś zupełnie innego stało teraz na pierwszym miejscu w jego planach. Nie mógł przecież zostawić tego tak, jak było w tej chwili. Wtedy jego śmierć i męczarnie, przez które przechodził nie miałyby najmniejszego sensu. Nikt nie zastanawia się nad tym, w jaki sposób ludzie stają się obłąkani. Czy to z powodu miłości czy właśnie nienawiści stali się ludźmi jakimi są.